Płaskostopie a zmarszczki – jak postawa ciała przyspiesza starzenie się twarzy?

  • Published

Płaskostopie a zmarszczki – jak postawa ciała przyspiesza starzenie się twarzy?

Płaskostopie a zmarszczki – dlaczego postawa ciała wpływa na starzenie się twarzy?

Uśmiechnięte stopy z narysowanymi buźkami symbolizujące płaskostopie i wpływ stóp na postawę ciała – Oriental SPA

Rotacja wewnętrzna stopy pociąga za sobą piszczel. Piszczel rotuje do środka, a to oznacza, że kolano zaczyna ustawiać się w koślawości (szpotawości lub koślawości, zależnie od kompensacji). Staw kolanowy, który jest zawiasem i powinien pracować w jednej płaszczyźnie, teraz jest stale „skręcany”. To generuje nierównomierne zużycie chrząstki i napięcia w mięśniach – głównie w pasmo biodrowo-piszczelowe, mięsień dwugłowy uda oraz napinacz powięzi szerokiej.

Osoby z płaskostopiem i koślawym ustawieniem kolan często skarżą się na ból z boku kolana, charakterystyczne „chrupanie”, a z czasem na dolegliwości określane jako „kolano biegacza” – nawet jeśli nie biegają.

W ostatnich kilku latach obserwujemy coś, co można nazwać eksplozją rynku terapii twarzy. Kobido, Korugi, masaż japoński, masaż bańką na twarz, gua sha, HIFU, mikronakłuwanie, masaż powięziowy twarzy, drenaż limfatyczny, remodeling szczęki, masaż transbukalny i inne – lista jest długa, kolorowa i rośnie z każdym sezonem. TikTok, Instagram, YouTube – co chwilę nowy filmik, nowa technika, nowy „game changer dla Twojej twarzy”.

I wiesz co? Większość z tych technik naprawdę działa. To nie są szarlatańskie wymysły. Kobido jest piękną, głęboką metodą o wielowiekowych korzeniach. Drenaż limfatyczny twarzy ma solidne podstawy naukowe. Masaż transbukalny (praca z mięśniami wewnątrz jamy ustnej) potrafi rozluźnić napięcia, których żadna inna technika nie sięga. Masaż tkanek głębokich i praca z powięzią twarzy daje efekty, które potrafią dosłownie zmienić rysy.

Problem nie leży w technikach. Problem leży w tym, kto je wykonuje i w jakiej kolejności.

Szacuję że około 50% osób( zapewne spotkam się tu z dużą falą hejtu) oferujących dziś masaż Kobido, terapię manualną twarzy czy „holistyczny lifting bez skalpela” zrobiło kurs weekendowy, obejrzało serię filmów na YouTube i otworzyło gabinet. Bez znajomości anatomii funkcjonalnej. Bez rozumienia biomechaniki. Bez umiejętności oceny postawy ciała. Bez wiedzy o tym, jak napięcia w szyi, karku i klatce piersiowej wpływają na tkanki twarzy.

Nie mówię tego złośliwie. Mówię to, bo sam pamiętam, ile czasu i nauki potrzebowałem, zanim zacząłem naprawdę rozumieć, co dzieje się pod palcami w czasie terapii. Anatomia to nie tabela nazw mięśni do zapamiętania. To trójwymiarowy, żywy system połączeń, które zmieniają się z każdym ruchem, oddechem i emocją. Tego nie nauczysz się w weekend.

Efekt jest taki, że klient przychodzi na Kobido, wychodzi zachwycony – twarz jest promienna, uniesiona, skóra rozświetlona. Efekt jest realny. Ale po 5-7 dniach wszystko wraca do punktu wyjścia. Albo nawet jest gorzej, bo tkanki, które zostały rozluźnione lokalnie, „wracają” pod wpływem tych samych sił, które je deformowały – zaburzonej postawy, chronicznych napięć szyi, przeciążonej powięzi.

Puste obietnice, za które płaci klient

W gabinecie mam klientki, które chodziły i wydawały kilkaset złotych miesięcznie na masaże i zabiegi twarzy – kobido, korugi, drenaż i inne cudowne holistyczne terapie u kolejnych specjalistów – w którymś momencie czuły narastającą frustrację, bo efekty były coraz krótsze i coraz słabsze. Nikt nie zapytał ich o to, jak stoją. Jak siedzą. Czy mają płaskostopie. Czy skrzywiony kręgosłup. Czy chrapią (co jest objawem nieprawidłowego ustawienia głowy). Czy mają chroniczny ból karku.

Nie było złej woli. Była nieświadomość. I ta nieświadomość kosztuje – finansowo i zdrowotnie. Bo wielokrotne, agresywne i mocne opracowywanie tkanek twarzy bez rozwiązania przyczyn napięć może z czasem prowadzić do ich rozciągnięcia. Tkanka łączna ma swoją wytrzymałość. Jeśli stale rozluźniamy ją manualnie, nie eliminując przyczyny napięcia – ryzykujemy paradoksalne jej osłabieniem.

Emocje w ciele – to, o czym nie mówi żaden cennik zabiegowy

Jest jeszcze jedna warstwa, którą całkowicie pomija większość terapeutów masażu twarzy. I to warstwa, która moim zdaniem jest często najważniejsza.

Ciało magazynuje emocje. To nie jest new-age’owy slogan – to neurobiologia. Peter Levine, Bessel van der Kolk, Louise Hay, Stephen Porges – naukowcy i terapeuci, którzy przez dekady dokumentowali, w jaki sposób traumy, stres, tłumione emocje i chroniczny lęk odkładają się jako napięcia w tkankach. Mięśnie szczęki to jeden z głównych „magazynów” stłumionych emocji. Mięsień MOS, żwacz – strachu i nadmiernej czujności. Przepona – lęku egzystencjalnego. Mięśnie karku – kontroli i perfecjonizmu.

Jeśli terapeuta rozluźnia mięsień żwacz bez zrozumienia, że jego napięcie ma związek z latami bruksizmu wynikającego z chronicznego stresu – efekt jest chwilowy. Mięsień wróci do stanu napięcia, bo napięcie pełni dla niego funkcję ochronną. Ciało nie rezygnuje z mechanizmów obronnych pod wpływem kilkunastu minut masażu.

Prawdziwa, trwała praca z twarzą musi uwzględniać trzy poziomy jednocześnie: strukturę (postawa ciała, biomechanika, powięź), funkcję (ruch, oddech, krążenie, limfa) i regulację (układ nerwowy, emocje, wzorce napięciowe wynikające z historii życia). Dopiero gdy adresujemy wszystkie trzy – efekty są trwałe.

Dlaczego mimo wszystko warto – ale z głową

Nie chcę, żeby ten rozdział brzmiał jak zniechęcanie do terapii twarzy. Wręcz przeciwnie. Kobido w rękach naprawdę wykształconego terapeuty, który rozumie łańcuch biomechaniczny, może być jednym z najbardziej transformujących doświadczeń, jakie możesz sobie zafundować. Drenaż limfatyczny wykonany prawidłowo – po wcześniejszej pracy z szyją i klatką – przynosi efekty, których nie da żaden krem i żaden zabieg laserowy.

Ale kluczowe słowo to: prawidłowo. I w odpowiedniej kolejności. I w połączeniu z pracą nad całym ciałem – postawą, stopami, oddechem, emocjami.

Anna, 48 lat, zgłosiła się do mnie z bólem pięt rano przy wstawaniu i chronicznymi napięciami w karku. Pracuje przy biurku, dużo siedzi. Przy pierwszej ocenie widziałem klasyczny obraz: znaczne płaskostopie obu stóp z koślawością pięt, przodopochylenie miednicy, pogłębiona kifoza piersiowa, głowa wysunięta do przodu o około 4–5 cm.

Dodatkowo Anna zaczęła w ostatnim czasie bardzo intensywnie ćwiczyć. Niestety trening był intensywny i doprowadził do przeciążenia jednej stopy. Podczas badania wstępnego i oceny funkcjonalnej podejrzewałem ostrogę piętową. Zaleciłem wykonanie badania obrazowego, które potwierdziło moją diagnozę. W pierwszej kolejności skupiliśmy się więc na pracy z ostrogą (fala uderzeniowa), aby zmniejszyć stan zapalny i przeciążenia, a dopiero później stopniowo zajęliśmy się resztą zaburzeń w łańcuchu napięć.

Anna wspomniała mimochodem, że w ostatnich dwóch latach jej twarz „zaczęła szybko się starzeć” – policzki opadły, pod oczami worki, cera ziemista( dużo pracy i stresu). Próbowała różnych kremów i zabiegów kosmetycznych bez trwałego efektu.

Zaczęliśmy pracę od stóp – masaż podeszwy, mobilizacja stawów stępu, terapia rozcięgna podeszwowego. Następnie łydki, uda, lędźwie. Stopniowo przesuwaliśmy się ku górze. Po czterech sesjach – drenaż limfatyczny szyi i twarzy.

Równolegle dostała zestaw ćwiczeń domowych i ćwiczenia oddechowe.

Po 8 tygodniach: ból pięt zredukowany o ponad 70%. Napięcia karku – wyraźnie mniejsze. Po 3 miesiącach Anna napisała:
„Koleżanka z pracy zapytała mnie, czy ostrzykuje twarz botoksem, bo wyglądam młodziej. Powiedziałam, że nie. Że tylko więcej chodzę boso i chodzę do masażysty.”

I każdy z nich ma rację. Każdy jest ekspertem w swojej dziedzinie. Ale nikt nie patrzy na całość.

Pacjent z płaskostopiem idzie do ortopedy, dostaje wkładki i wraca do domu. Nikt nie sprawdza, jak stopa wpłynęła na miednicę, na kręgosłup, na szyję. Kobieta z opadającymi policzkami idzie do kosmetologa, dostaje lifting i wraca do domu. Nikt nie pyta, jak śpi, jak siedzi, jak chodzi.

Mam też poczucie — i mówię to z pewnym smutkiem — że wiele tych zawodów funkcjonuje obok siebie, ale rzadko ze sobą współpracuje. Każdy skupia się na swoim fragmencie i, niestety, często także na aspekcie czysto usługowym czy materialnym. Klient przechodzi z